Stara, zdezelowana skrzynka, kupiona na starociach. Będzie teraz służyła prawdopodobnie do przechowywania karteczek, karteluszek, długopisów, ołówków i innych takich piśmienniczych akcesoriów.Zrobiona na matowe srebro, troszkę przypatynowana, ale nie za bardzo. Zastanawiam się jeszcze nad mocniejszym postarzeniem.
A tak wyglądała w poprzednim wcieleniu....
Blog poświęcony moim zmaganiom z własną wyobraźnią, którą staram się ujarzmić, rezultaty bywają różne... Pomaga mi w tym decoupage, tak więc technika ta będzie podmiotem głównym, a ja na planie dalszym, rzec można, dalekim...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzynki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skrzynki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 czerwca 2020
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Koszyczek na kwiaty, po.....kwiatach.....
Koszyczek.
Jest z odzysku, były w nim posadzone kwiaty, taka kompozycja, po prostu gotowy prezent.
I jak to bywa z takimi kompozycjami, długo ładnie nie wyglądała. To, co z niej się udało uratować, zostało przeniesione do ogrodu, a koszyczek opuszczony pozostał.....
Szkoda mi się go zrobiło, bo jakże to tak, do tej pory był sobie w towarzystwie kwiatów, pachnących i nie pachnących, wśród istnień, żyjących....
Postanowiłam, no nie mogło być inaczej, pomóc koszyczkowi, martwymi choć go racząc kwiatami, ale przynajmniej na dłużej :)
Nie starałam się go "odnowić", wszystkie uszczerbki drewna, zarysowania, tudzież braki zachowując.
Był zzieleniały, więc troszkę tylko oszlifowałam, żeby się nalotu pozbyć. Potem biała bejca, kilka razy, bo niestety wodną tylko posiadam i momentalnie ginęła wchłonięta przez spragnione drewno.
Potem serwetka, wcierana, reliefy niedoskonałe, trochę jeszcze bielenia farbą, patyna i tylko muśnięcie lakierem.
Koszyczek otrzymał kwiaty identyczne jak puszka, bo towarzystwo puszki ma już zapewnione :)
Mam nadzieję, że będzie się podobał czytelnikom mojego kącika :)
Pozdrawiam wszystkich mnie odwiedzających :)
Jest z odzysku, były w nim posadzone kwiaty, taka kompozycja, po prostu gotowy prezent.
I jak to bywa z takimi kompozycjami, długo ładnie nie wyglądała. To, co z niej się udało uratować, zostało przeniesione do ogrodu, a koszyczek opuszczony pozostał.....
Szkoda mi się go zrobiło, bo jakże to tak, do tej pory był sobie w towarzystwie kwiatów, pachnących i nie pachnących, wśród istnień, żyjących....
Postanowiłam, no nie mogło być inaczej, pomóc koszyczkowi, martwymi choć go racząc kwiatami, ale przynajmniej na dłużej :)
Nie starałam się go "odnowić", wszystkie uszczerbki drewna, zarysowania, tudzież braki zachowując.
Był zzieleniały, więc troszkę tylko oszlifowałam, żeby się nalotu pozbyć. Potem biała bejca, kilka razy, bo niestety wodną tylko posiadam i momentalnie ginęła wchłonięta przez spragnione drewno.
Potem serwetka, wcierana, reliefy niedoskonałe, trochę jeszcze bielenia farbą, patyna i tylko muśnięcie lakierem.
Koszyczek otrzymał kwiaty identyczne jak puszka, bo towarzystwo puszki ma już zapewnione :)
Mam nadzieję, że będzie się podobał czytelnikom mojego kącika :)
Pozdrawiam wszystkich mnie odwiedzających :)
środa, 10 grudnia 2014
Wyzwolona Pani Kura dla Spragnionego Pana Koguta ?
Razem z butelką powstawała skrzyneczka. Miała być w tej samej kolorystyce, lecz ostatecznie zmieniłam zdanie. Ostatnio podobają mi się wszelkie tekstury, kratki, kropki, paski itp... (nadchodzi czas i na romby - tak do wiadomości Dyzi-)) )
Zmieniłam więc kolorystykę na ciemną, dodałam paseczki, no i na końcu postarałam się o parę dla Pana Koguta, czyli Wyzwoloną Panią Kurę - ))
Nazwałam ją wyzwoloną, bo to polska kura!!! I żaden kogut jej nie podskoczy!!!
No i wystarczy spojrzeć na jej dumnie uniesioną głowę i zadziorny dziobek, i nóżki rozstawione jak u boksera przed walką! No czy ona wygląda na zahukaną kurę domową? Według mnie nie - ))
No i wystarczy spojrzeć na jej dumnie uniesioną głowę i zadziorny dziobek, i nóżki rozstawione jak u boksera przed walką! No czy ona wygląda na zahukaną kurę domową? Według mnie nie - ))
Skrzyneczka może służyć za pojemnik na jajka, tak ja sobie pomyślałam, ale co z nią zrobi jej nowa właścicielka, ooo sama jestem ciekawa....
Teraz trochę żałuję, że nie wymościłam jej jutą, ale trudno, daremne żale, próżny trud... że tak bezczelnie zacytuję poetę....
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















