Długo zastanawiałam się, czy
pokazać butelkę, której już nie ma?
Nawet przecież porządnych fotek
nie zrobiłam, tylko takie robocze, bo co jak co , ale wieczorem to już zupełnie
focenie mi nie idzie. Pokazać, czy nie, to pytanie zadawałam sobie wiele razy,
aż w końcu podjęłam męską decyzję. Bo przecież nie chodzi tylko o to, żeby pokazywać tylko to, co nam
się najbardziej udało, czy najbardziej podoba, prawda? I trochę żal byłoby mi
jej tu w jakiś sposób nie uwiecznić.
Najbardziej jednak mi żal, że tej
butelki już po prostu nie ma. Chwila nieuwagi i coś, czemu poświęciło się sporo
czasu, nad czym się z przyjemnością pracowało, coś, co sprawiało sporo radochy już
nie istnieje, no nie ma go, i już nie będzie. Kiedy zorientowałam się, co
zrobiłam, zwyczajnie zamarłam! I ogarnęła mnie złość na siebie samą, i tyle
innych dziwnych uczuć doszło do głosu, że przez jakąś godzinę siedziałam i
patrzyłam na nędzną kupkę szkła. Patrzyłam i oczom własnym nie chciałam uwierzyć.
No cóż, mleko się rozlało, trzeba wytrzeć i przejść do porządku dziennego. Ale,
żeby nie zapomnieć o własnej niezdarności, będę co jakiś czas zaglądać tutaj,
żeby nauczka nie poszła w las J
Butelka „mix mediowa”, jest na
niej szlagaluminium, papier i transfery, czyli decoupage prawie klasyczny, i
oczywiście całość patynowana.













