Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butelki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą butelki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 lutego 2015

Miało być, a nie ma...

Długo zastanawiałam się, czy pokazać butelkę, której już nie ma?
Nawet przecież porządnych fotek nie zrobiłam, tylko takie robocze, bo co jak co , ale wieczorem to już zupełnie focenie mi nie idzie. Pokazać, czy nie, to pytanie zadawałam sobie wiele razy, aż w końcu podjęłam męską decyzję. Bo przecież nie chodzi  tylko o to, żeby pokazywać tylko to, co nam się najbardziej udało, czy najbardziej podoba, prawda? I trochę żal byłoby mi jej tu w jakiś sposób nie uwiecznić.
Najbardziej jednak mi żal, że tej butelki już po prostu nie ma. Chwila nieuwagi i coś, czemu poświęciło się sporo czasu, nad czym się z przyjemnością pracowało, coś, co sprawiało sporo radochy już nie istnieje, no nie ma go, i już nie będzie. Kiedy zorientowałam się, co zrobiłam, zwyczajnie zamarłam! I ogarnęła mnie złość na siebie samą, i tyle innych dziwnych uczuć doszło do głosu, że przez jakąś godzinę siedziałam i patrzyłam na nędzną kupkę szkła. Patrzyłam i oczom własnym nie chciałam uwierzyć. No cóż, mleko się rozlało, trzeba wytrzeć i przejść do porządku dziennego. Ale, żeby nie zapomnieć o własnej niezdarności, będę co jakiś czas zaglądać tutaj, żeby nauczka nie poszła w las J

Butelka „mix mediowa”, jest na niej szlagaluminium, papier i transfery, czyli decoupage prawie klasyczny, i oczywiście całość patynowana.






czwartek, 5 lutego 2015

Kopciuszek...

Sporo wody upłynęło, ale zawsze jakieś ale stało na przeszkodzie, ale święta, ale sylwester, ale inne takie, no po prostu jakiś marazm mnie dopadł i już. Chyba każdy ma czasem "takie" dni, prawda?
Ale skoro już tu jestem, znaczy to, że może, może lepsze dni nastają :))

A właśnie zaczęła się moja przygoda ze złoceniami, srebrzeniami, czyli szlagmetalami. Piszę, że dopiero się zaczęła. ale coś czuję, iż nieprędko się  zakończy ;) Baaaardzo mi się spodobała ta zabawa! Nie bardzo wiedziałam, co by nadawało mi się najbardziej do metamorfozy, wybrałam więc butelkę. Już chyba wcześniej wspominałam, że bardzo lubię ozdabiać szkło, butelki zaś w szczególności:) Z moich butelkowych zasobów śmiały się niedawno koleżanki, będą wiedziały, o kim mowa:) Wśród zwykłych, mniej zwykłych i raczej niezwykłych wygrzebałam tą jedyną, królewnę, która nie bardzo nadawała się do zwykłego decu,. Wystarczyło popatrzeć na jej sylwetkę, a już przed oczami stała mi, no może jednak nie królewna, wszak królewskie dynastie nam wymarły niestety, ale z pewnością Kopciuszek. I to Kopciuszek wystrojony już na bal, w piękną szklaną suknię, oczywiście na fiszbinach.
Złoto nie jest moim ulubionym kruszcem, jakoś mnie się nie ima, za to srebro kocham za jego chłodną dystynkcję, dyskretny urok i, co zrozumiałe, za dostępność dla mojej kieszeni J
Tak więc mojego Kopciuszka wystroiłam w srebrną, szlagaluminiową suknię. Ponieważ bal się już odbył, zaś Kopciuszek tańczył nieprzerwanie przez dni kilka, suknia niestety mocno się sfatygowała. Ale trudno się mówi, było warto:) Teraz zmęczony czeka na bale następne, tyle, że suknia pozostanie, na pamiątkę tego pierwszego, niezapomnianego, cudownego balu!


Podziękowania składam Laurze, Dyzi i Gretcie, dziewczynom, które obecne były na początku tej przygody, które pokazały mi, że złocenia nie są wcale takie trudne, i które sprawiły mi wiele radości przez za krótkie dwa dni. I wszystkim dziewczynom z forum K.Cz. za możliwość uczenia się od nich, za porady i wskazówki, a najbardziej za to, że są:)) Dzięki dziewczyny!!

Za jakość fotek odpowiadam ja, niestety:)







wtorek, 9 grudnia 2014

Kto rano wstaje.....ten potrzebuje koguta....

Dawno tu nie zaglądałam, ale czas przedświąteczny cechuje się jakimś takim roztargnieniem (co wcale dziwnym stanem nie jest u mnie) i rozkojarzeniem, skupić mi się trudno na jednej rzeczy. Tak więc zaczętych kilka czeka już baaardzo długo na dokończenie, ale coś tam udało mi się jednak do końca zdziałać. I to wcale nie świątecznie, mam chyba przesyt świątecznej tematyki, dla odmiany coś z innej beczki więc dziś pokażę. Oto Spragniony Pan Kogut -)))




niedziela, 19 października 2014

Kubański rum

Kiedy stanęłam przed wyzwaniem konkursowym, którego tematem były podróże, od razu pomyślałam o Kubie. To miejsce na mapie bardzo chciałabym odwiedzić, może kiedyś....A na razie postanowiłam przenieść klimat Kuby na ... i tu się zastanawiałam długo, aż w końcu padło na butelkę. Czyż to nie w Hawanie w  "La Bodeguita del Madio" popijał Hemingway swoje mojito? Przyznam, że też uwielbiam ten procentowy napitek-)) Takim to zrządzeniem losu powstała butla z przeznaczeniem na rum. Nie ma tu wyszukanych technik, decu i transfer, cieniowanie i sporo lakieru, Zapomniałabym o nakryciu szyjki, a z nim było sporo zabawy, ale jakże przyjemnej...





sobota, 18 października 2014

Pan H. i jego wena:))

Ponieważ jest to moja ulubiona butelka, niedawno poczyniona, zdecydowałam, że na otwarcie będzie się nadawać najlepiej. Pan H. przeleżał w szufladzie długo, zanim znalazłam dla niego godne miejsce -))