Uff, nareszcie udało mi się tu dostać. Choć trudno mi samej w to uwierzyć, najzwyczajniej w świecie zapomniałam sobie hasła. Nieudane próby jego odzyskania zaowocowały zablokowaniem konta i w zasadzie pożegnałam się już z tym miejscem. A tu świąteczna niespodzianka. Złożyło mnie coś grypopodobnego i narzekając na los spróbowałam, po wielu miesiącach, raz jeszcze odzyskać hasło, Prawdę mówiąc nie liczyłam na wiele. A jednak nie należy tracić wiary. Nawet w to, że katar może trwać krócej niż tydzień, a chustecznik będzie mniej użytecznym przedmiotem....
Blog poświęcony moim zmaganiom z własną wyobraźnią, którą staram się ujarzmić, rezultaty bywają różne... Pomaga mi w tym decoupage, tak więc technika ta będzie podmiotem głównym, a ja na planie dalszym, rzec można, dalekim...
poniedziałek, 24 grudnia 2018
wtorek, 30 stycznia 2018
Kubańskie klimaty
Od zawsze marzyłam o podróży na Kubę.
Jak dotąd Kuba
pozostaje w sferze moich marzeń.
Może
kiedyś się uda, a jak nie, to trudno.
Za to zaprojektowałam sobie i umieściłam na tym oto pudełku namiastkę
Kuby.
Pudełko na babskie przydasie.
Bejca, transfer, farby, patyna i morze matowego lakieru,
niestety zapowietrzonego, więc ilości
razów szlifowania i wygładzania nie
jestem w stanie zliczyć.
Nie widać niestety, ale wierzcie mi, gładkość wieczka i deseczki w środku jest niesamowita. Opłacała się mordercza praca.
Brakuje jeszcze uchwytu, ale nie mogę się na żaden z posiadanych przeze mnie zdecydować.
Nadal szukam w sklepach odpowiedniego, choć moja cierpliwość powoli się wyczerpuje.
Nóżki są mocno poczernione, choć na fotkach mają okropny kolor. Nawet bez okularów odróżniam czerń od szarości, ale jak widać mój aparat ma z tym problem :)
Brakuje jeszcze uchwytu, ale nie mogę się na żaden z posiadanych przeze mnie zdecydować.
Nadal szukam w sklepach odpowiedniego, choć moja cierpliwość powoli się wyczerpuje.
Nóżki są mocno poczernione, choć na fotkach mają okropny kolor. Nawet bez okularów odróżniam czerń od szarości, ale jak widać mój aparat ma z tym problem :)
Jakość fotek nie najlepsza, ale oświetlenie mam jakie
mam, dobrze, że czasami słońce bywa….
niedziela, 25 października 2015
Męskie retro, czyli podróze w czasie...
I znowu długo mnie nie było. Tak się niestety składa, że
brak czasu i mnie również dotknął boleśnie. I wcale mi się to nie podoba, bo jakże to tak ? Nie samą
pracą człek żyje, nie samym powietrzem oddycha. Człek potrzebuje do życia karmy
innej i nie mam tu na myśli tego co przełyka. Ale cóż, pozostaje się cieszyć
tym co człek ma, bo jak stare przysłowie powiada, jak się nie ma co się lubi, to
się lubi to co ma. I już.
Zaniedbałam swój kącik, ale też dawno nie byłam u netowych przyjaciół. Wstyd mi,obiecuję poprawę !
A ponieważ w tak zwanym międzyczasie udało mi się coś
podziałać i nawet skończyć, co wcale nie musi iść w parze, przynamniej u mnie, to mogę
zaprezentować dziś kolejne męskie pudełko. Powstało dla konkretnej osoby. Do
czego będzie wykorzystane to na razie tajemnica, ale mam swoje podejrzenia.
Pudełko oczywiście, jak to u mnie ostatnio, pochodzi z tzw. odzysku.
Tym razem przeszlifowałam je jedynie po to, by pozbyć się jego barwy, bardzo mi
się nie podobała. Nie było moim celem uzyskania idealnej gładzi, może dlatego,
że niektóre uszczerbki wymagałyby heroicznej wręcz pracy, a może także dlatego,
że pasowały do mojej wizji męskiego retro pudełka. Paski na bokach nie są, bo
nie miały być, równe idealnie, a grafika na wieczku , to wymyślona przeze mnie
kompozycja.
niedziela, 19 lipca 2015
W starym kinie
Dziś pokażę recyklingowe pudło na dwa wina. Kupione na
pchlim targu za 2 zł bodajże, podniszczone, szczególnie w środku. Pasowało mi
do przechowywania rozmaitych słoiczków ze specyfikami z kategorii tych
pachnących inaczej :)
Szachownica towarzyszy mi od dzieciństwa, tata grywał w
szachy bardzo często, lubię jej kratkę. Początkowo miałam zamiar zachować
klimat szachowy, ale po namyśle zrezygnowałam.
Już od dawna chodził mi po głowie Humphrey. Niestety strasznie dużo palił, pił i przeklinał, koniecznie musiałam go z niej się pozbyć !
Już od dawna chodził mi po głowie Humphrey. Niestety strasznie dużo palił, pił i przeklinał, koniecznie musiałam go z niej się pozbyć !
Czy mi się udało? Chyba tak. Z mojej wyobraźni trafił do mojej rzeczywistości, zaś głowie natychmiast ulżyło :))
poniedziałek, 15 czerwca 2015
Koszyczek na kwiaty, po.....kwiatach.....
Koszyczek.
Jest z odzysku, były w nim posadzone kwiaty, taka kompozycja, po prostu gotowy prezent.
I jak to bywa z takimi kompozycjami, długo ładnie nie wyglądała. To, co z niej się udało uratować, zostało przeniesione do ogrodu, a koszyczek opuszczony pozostał.....
Szkoda mi się go zrobiło, bo jakże to tak, do tej pory był sobie w towarzystwie kwiatów, pachnących i nie pachnących, wśród istnień, żyjących....
Postanowiłam, no nie mogło być inaczej, pomóc koszyczkowi, martwymi choć go racząc kwiatami, ale przynajmniej na dłużej :)
Nie starałam się go "odnowić", wszystkie uszczerbki drewna, zarysowania, tudzież braki zachowując.
Był zzieleniały, więc troszkę tylko oszlifowałam, żeby się nalotu pozbyć. Potem biała bejca, kilka razy, bo niestety wodną tylko posiadam i momentalnie ginęła wchłonięta przez spragnione drewno.
Potem serwetka, wcierana, reliefy niedoskonałe, trochę jeszcze bielenia farbą, patyna i tylko muśnięcie lakierem.
Koszyczek otrzymał kwiaty identyczne jak puszka, bo towarzystwo puszki ma już zapewnione :)
Mam nadzieję, że będzie się podobał czytelnikom mojego kącika :)
Pozdrawiam wszystkich mnie odwiedzających :)
Jest z odzysku, były w nim posadzone kwiaty, taka kompozycja, po prostu gotowy prezent.
I jak to bywa z takimi kompozycjami, długo ładnie nie wyglądała. To, co z niej się udało uratować, zostało przeniesione do ogrodu, a koszyczek opuszczony pozostał.....
Szkoda mi się go zrobiło, bo jakże to tak, do tej pory był sobie w towarzystwie kwiatów, pachnących i nie pachnących, wśród istnień, żyjących....
Postanowiłam, no nie mogło być inaczej, pomóc koszyczkowi, martwymi choć go racząc kwiatami, ale przynajmniej na dłużej :)
Nie starałam się go "odnowić", wszystkie uszczerbki drewna, zarysowania, tudzież braki zachowując.
Był zzieleniały, więc troszkę tylko oszlifowałam, żeby się nalotu pozbyć. Potem biała bejca, kilka razy, bo niestety wodną tylko posiadam i momentalnie ginęła wchłonięta przez spragnione drewno.
Potem serwetka, wcierana, reliefy niedoskonałe, trochę jeszcze bielenia farbą, patyna i tylko muśnięcie lakierem.
Koszyczek otrzymał kwiaty identyczne jak puszka, bo towarzystwo puszki ma już zapewnione :)
Mam nadzieję, że będzie się podobał czytelnikom mojego kącika :)
Pozdrawiam wszystkich mnie odwiedzających :)
środa, 3 czerwca 2015
Puszka Męczennica :)
To chyba ostatnia puszka, jaką zrobiłam. A jeśli nie, to
przez jakiś czas puszek nie tknę:))
Przynajmniej tych dużych...
Nie do końca jestem zadowolona z efektu końcowego, nawet się zastanawiałam, czy ją w moim kąciku
tutaj pokazać.
Koniec końców, pokazuję, i pomimo problemów jakie z nią
miałam będę ją darzyć sentymentem.
Dziś jestem jakoś zmęczona, więc nie będę się rozpisywać
jakich to problemów mi dostarczyła. Pozostanie to pomiędzy nami:))
Dziękuję wszystkim mnie odwiedzającym, to bardzo miłe, że tam, gdzieś, w innym zakątku, ktoś ma ochotę i czas aby zajrzeć tu, do mnie :)
Dziękuję wszystkim mnie odwiedzającym, to bardzo miłe, że tam, gdzieś, w innym zakątku, ktoś ma ochotę i czas aby zajrzeć tu, do mnie :)
sobota, 23 maja 2015
Po męsku
Zaniedbałam swój kącik, nie da się ukryć.
Wszystko przez zawirowania życiowe, kręte bardzo ścieżki,
którymi teraz chadzam, nie pozwoliły mi za bardzo na zabawę i przyjemności.
Ale ostatecznie zaczynam powoli pozwalać sobie na dawanie
upustu wyobraźni.
Bo nie ma nic nad to przyjemniejszego, przynajmniej dla mnie.
No nie, prawdę mówiąc, są może równie przyjemne rzeczy, ale
czy dają taką satysfakcję to już sporna sprawa.....
To pudełko powstawało dość długo, etapami.
Miało być męskie, więc trzeba było troszkę pokombinować.
Bo chęć dodania
ozdobników kłóciła się z ascetycznym męskim klimatem. I to na zabój.
Do rękoczynów nie doszło i ostatecznie, po wielu takich kłótniach, kompromis został
zawarty.
Wydaje mi się, że pogodziło się jedno z drugim. A może to tylko mnie się tak wydaje?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
